Spis treści

Dyspoezja

Te niewiersze pisze Leszek.

Abstrakcja 15

Warowna cytoskrobanka blizn
Wyłgawszy przylaszczki kniei
Załkała kryptocynoberem irygacji

Abstrakcja 16

Koagulat kolportażu kikutów
Zakończy niekonieczne kończyny
Ku chwale pana naszego jedynego
Zawiniwszy nikczemnie niczym

Abstrakcja 17

Przyczółki nadżerek
Mimowolnie pszczelą
Nadpyłkami mikrosnu

Autobanicja

Nieprzystosowany
Oddechy przeklęte
Cały świat przegrany
Wszystko płonie
Hahahahahahaha
Zniszczenie

Balast krwi

Totalna niedola
Kompletna niewola
Koszmar czy spopielenie
Wieczerza w krematorium

Finalne zniszczenie
Fantazji ziszczenie
Ciężar napuchniętych tkanek
Żebrze o samośmierć

Niekonwencjonalna metoda
Przeciwdziałania
Enklawom cudowności

Wyswobodź kłuciem
Uwolnij cięciem
Wymuszoną menstruacją
Zbadaj hipotezę końca

Soczysta posoka
Spływa po członkach
Krople tulą się do piachu
Patrzę jak wsiąka

Wykrwawiam
Krew
Krwiawię
Krew

Krew
Krew
Krew
Krew

Bezokość

W świecie jednookich ślepców
Wielooki ślepiec
Jest ślepcem

Depresja 1

Niedopuszczalna
Mapa źrenic rozmówcy
Rozleje pchnięciem
Mój prywatnie własny
Pieczołowicie balansowany
Menisk wypukły łez
Chłodzący centrum
Reaktora ciemności

Depresja 2

Jak seryjny wielozabijam
Ścieżki humanitarnych dłoni
Sygnując mglistym tropem
Byś rozwiązała sprawę
Szlochu dusiciela

Depresja 3

Odgrywając nie nieudacznika
Przełykam garści rozpaczy
Trawię je ściskiem przełyku
Wykarmiony uzyskaną wegetacją
Rodzę nieudolnie jasną twarz
By zasapała kilka godzin
Powie żart i zgnije
Bez ceremonii pogrzebu

Depresja 4

Wdycham światy
Wsypuję do środka
Duszę się

Depresja 5

Jestem transparentnością
Która wypełnia przestrzeń
Klocem swojego ciała
Wpadniesz na nie
Skrzywdzisz się
Ucierpię

Depresja 6

Uspokajam koncentrację
Wzruszyłem przypadkiem
Ale najcięższe uczucia
Wyniosłem z domu
Wychodze na chwilę
Łkam raz i odkładam
Koncentruję spokój

Depresja 7

Zbieg okoliczności
Jest uciekinierem spotkań
Które się wydarzą
Niesamotnie

Depresja 8

Śmiech to choroba
Żart jest trucizną
Narkotycznie

Depresja 9

Nie zaniepokojony
Zaniepatrzyłem się
Dobrze mi umknęło
Źle zobaczyłem
Oczu inwersją

Depresja 10

Radykalna miernota emocji
Sparaliżowana żałośnie patrzy
Ułamki centymetrów obok
Ludzkiego odruchu reakcji
Zapada się do wewnątrz
W labirynt paranoi
Po wszystkim za późno

Depresja 11

Utrzymam zatrzaśnięte
Nie zmiażdżone głazem oczu
Obojętności pyłu wolne
Prawdopodobnie nieujemne
Potem dłonie śliskie
Samobiczowane smutkiem
Upycham raz jeszcze
Robię pulsującego demona
Jak najgłośniej

Depresja 12

Nieważny jest sposób
Ważne żeby nie bolało

Drzewo życia

Nibywybór żywego bytu
Pnie się jednowymiarowo
Linearną jedynogałęzią
Samotna wypadkowa przeszłości
Ciepła fatamorgana wolnej woli
Gwarantuje iluzoryczną kontrolę
Sterowana mikropyłem zdarzeń
Cudzoręczna niedecyzja historii
Nie obdarowany cieniem losu
Jednorodny destylat zmiennych
Bezpieczna niemożność błędu
Predefiniowanego wzorca
Spodziewanych finałów

Farmy zagłady

Skórzany abażur
Czystki gatunkowe
Zwierzęcy holokaust
Nieludzcy niewolnicy
Kolonizacja siedlisk
Legalna eksterminacja
Zbrodnia niewojenna
Masowe faunobójstwo

Hiperstymulacja

Seksualna koagulacja
Niebezpieczna istota
Wzmożone zapotrzebowanie
Koncentruje płyny ciała
Katastrofy tkanek zewsząd
Nabrzmiała łechtaczka
Emanuje orgazmiczną
Przeciwgrawitacją
Obalając florę
Faunę cywilizacji
W czasoprzesteń

Hipersynestezja

Wszystkie zmysły obrazami
Delikatny dotyka mnie kolor
Smakuję przejścia tonalne
Słyszę wielowymiarowe kształty
Nozdrza pełne świateł ślepną
Mija głębia perspektywy

Inteligentne stworzenia

Leksykon zwierząt mądrych
Spis wszystkich pojęć:
Wiewiórka 1
Bibliografia

Kapliczka

Marysia azjatka
Celebruje gablotką
Synka półazjatę
Przyćmiona znakiem
Śmiertelnej tortury

Katy

Jakie życie
Kadencja kata
Serce boli

Koniec jest bliski

Ziewiarstwo pangatunkowe
Mocarny sen z kosmosu
Który przybył opatulił
Gatunki niezagrożone
Śpiączką śmiertelną
Tworzy humanitarny nawóz
Planetarnego odrodzenia

Krystian

Nieciekawa ciężaru
Definitywna perfekcja
Społeczeństw rozgrzeszona
Przy okazji narodzin
Przerażona świateł nocy
Niedamska Krystyna

Legenda woni

Pustkowia rezonansu
Koniokradzi dżdżu cwałują
Ociekając kardamonem bogactw
Marcepanowie zapachów egzystencji
Multiplikują wonne czucia
By klucznik koncentratów
Odarłszy pieczęcie języków
Przypruszył tabuny bólu
Kurkumą ostateczności

Łoże nałożnika

By zaspokoić wezgłowie rozjemcy
Umieść wezbrane prącie w zagłówku
Weznóże pacyfikatora krtani zabrzmi

Madonna

Niepokalana po kolana
Powyżej kolan pokalana
Zgwałcona własnym synem

Michał

Apogeum samczej ewolucji
Monumentalny cerber przemocy
Miażdżony samokłamstwem fasady
Materializuje krzywdę gniewu

Nadzieja

Związana paktem przysłowia
Pragnie kresu wieczności
Jak najwięcej grobów
By odzyskać koniec
Samodecydowania
O uśmierceniu
Ostatnim

Narracja nienawiści

Spocony motywator zawiści
Uwodzi oralnym buzdyganem
Nęci piękną formą ostrza
Spójnością intelektualną
Aksjomatycznego systemu
Szarpie intymności uszu
Zaklejając rany miodem
Podniecony posłuchem tłumu
Nasyca jednością uczuć
Wlewa się w jego szczeliny
Klejąc obcych opowieścią
O fantastycznej bestii

Nie cudzołóż

Klarowna biel natury
Analny cybuch pastucha
Onirycznie mazidłem dymu
Oj nie ułam błony Jezusa
Omińmy szczytowaniem jęku
Dotkuczliwą zasadę książki
Grubej czarnego pana

Nie niebrzydko

Do kurwy nędzy
Spierdalaj cipo
Dziwka matkojebcy!
Niedoruchane zdziry
Wpierdoliły pizdę
Chuj skurwysyni
Zeszmacił cię suko
Spedalony kutasie
Analnie niedoruchany

Niebrzydko

Do barwy miedzi
Iskier dawaj cicho
Dziwna matko, jeźdzcy!
Nieruchome rewiry
Wpierw soliły pizzę
Fuj z kur wyszyli
Zeszła sił ciężko
Spęta plony ku trasie
A na dnie nieba kurhany

Nieludzki holokaust

W żółtku tataru
Pływa ciemna kropka
Esencja kilogramu piskląt
W gnieździe dłoni na wynos
Wierzgający tropiciel
Honoruje koniec polowań
Ostatni nosorożec klęka
Przygnieciony lamentem matki
Sponiewieranej kradzieżą porodu
Płonąca głowa przerażenia
Przeczesuje żywe ulice
Ukłuciem bohatera

Nienawiść 2

Zabijasz mnie mozolnie
Ale nakarmisz prorokiem
Poczęstujesz ciemnotą
Odrodzę się ze śmierci
Bo to podmioty są źródłem
Bezkresu mojej infekcji

Ognioodporny lodołamacz

Ognioodporny lodołamacz seksu
Celowo dryfuje bezwiednie
Pośród kier śladów parostatku
Krioterror genezą horyzontu
Jego pęd uniewrażliwia
Bez niego kres

Program

Przekroczyć próg snu by
Wcisnąć wszystko równocześnie
Na klawiaturze z łechtaczką
Prawokliknąć słabszą dłonią
Zmartwić wszystkie piksele
Otwierając plik gwiazdka
Przeglądać podglądem wydruku
Czterysta i cztery razy
Rekurencyjnie pętlić
Bez tytuły

Prośbinka wilkołaka

Przepotęga tęsknoty kluseczek
Delikatna poczciwinka troski
Syrenka życzliwej przyjaźni
Zapominajka smutku egzystencji
Marcepanowa gąska drapulków
Grzywunia sekretu magiczności
Żuczek niesamowitej współmiłości
Wisienka cielesnej hipersarenki
Plecionka przytulanek i muśnięć
Boginka stu rączek przyjemności
Czarownica westchnięć rumieńców
Lunarna duszyczka łechtania
Rozgrzana spiralka języczków
Puzderko zmysłowych ustek
Słodka buzia pocałunków

Przedsiębiorstwo

Megakorporacja przepychu
Nekrokardynałów i postpapieży
Gdzie ksenokapłan i maksistranci
Deduplikują oralność spowiednic
A sakralni włóczędzy heterozakonów
Mieszają kadzie płynnego lamentu
Ofiarując wrogie wchłonięcia lub
Asymilując stosami homomyśli
Byś antypożądał cudzych

Przemysław

Spłodzony gwałtem
Chrześcijańskiego taty
Przemek jest pięknym chłopcem
Tu zdjęcie na kolanach papieża
Ale jako Przemo Cychtynger
Morduje ciężarne kobiety
Przemysław C ścigany latami
Uzbierał setkę płodów
Skazany dożywociem
Schwytany obławą
Więzień Przemo C
Pseudonim "Przemoc"
Jest bibliotekarzem

Rodzina

Rodzenie
Rodzi
Potencjał
Rodzenia

Seryjny pozbawiacz trosk

Koneser nagłych koniunkcji
Symbiozy ciał z siekierą
Usycha obfity miłosierdziem
Anonimowy pracoholik dekady
Dehumanizuje figury postaci
W pilotażu wniebowstąpienia
Kondensując konwulsje dobroci
Wpatrzony w strumienie rąk
Przeciera wióry łez

Śmierć z kosmosu

Te skały mogą zabić
Wstrząsać swym bestialstwem
Nim wyciągniesz konsekwencje
Bo jak zniszczyć skały
Blokujące przejście?

Upadłem

Wstałbym
Niepowstrzymywalny
Pożądam odebrać
Więc daruję
Dary dam
Weź

Wieczny detox

Usuwa się wszystkie
Substancje organizmu
Odarty doszczętnie miąższ
Okalający nasiono duszy
Jednakże tylko wdusiwszy
Całość w kompost planety
Zakiełkujesz zbawieniem
Jesteś zatem zgubiony

Zamarzenie

Pirat dryfu leżaka
Rozpiął cienie luzu
Rozbójnik lateksu
Osiągnął mglistość snu
Po trzykroć wyzionął
Garści stóp pierzyn

2g1c

Legendarna pornografia
Zmysłowa defekacja kałem
Amatorki lesbijskie
Kazierodczo bliźniaczki
Pocałujcie się
Wokół kubka
Duże biustowe kobiety
Penetracja kikutem nogi
Srebrna zorza ku twarzy

6 czerwca 2006

Wtorek
Z nieba pada krew
Niezmiennie od sześciu lat
Ludzie nie przestają umierać
W Jezusa wsiąka nadzieja
Jak w kosmiczną czarną gąbkę
Uśmiecha się serdecznie
Siedząc na kryształowym tronie
Pośród odgruzowanej Atlantydy
Otoczony wegańską ucztą
Pozostałych reptilian
Zwłoki pozostały martwe
Mieliście rację

Abstrakcja 6

Bynajmniej poniekąd
Niesamowicie chyba
Różowożółtość

Abstrakcja 7

Kłębki cienkich zadrapań
Ułożone warstwami
Otoczone krwawą wstęgą
Kontrolowanej kałuży
Zatrutej żółcią
Obklejone przypadkowo
Rozdmuchanym płynem
Równoległych znaków
Niezrozumiałych symboli

Abstrakcja 8

Magiczne protisty nierządu
Drożdże dżdżą lodową otchłanią
Piwowar tymczasowej nieobecności

Abstrakcja 9

Rozgorzałe dysprotisty poprzez czeluść
Nadgorliwością superpantofelek wspomnień
Porozumiawszy ponadrasową nikczemność

Abstrakcja 10

Ociężałe nibyzwisy cytoplazmatyczne
Krioautoradiogram ponadpostprepopulacji
Rysuje rytmiczne rekinopodobne płachty

Abstrakcja 11

Patyczki
Stosik stoliczków
Frytkownica

Abstrakcja 12

Zaziębiony klucznik niesamowitości
Znam sekretne ryciny miedziorytnicze
Niejednorodnie samozwańcza protista magii
Introwertyczne gąski gąski do domu
Piórka

Abstrakcja 13

Kryminalnie seksowny
Opatulony rzeczywistością
Pobieram opłaty

Abstrakcja 14

Kaletnicy drzemki kaleczą duszę
Duszę się dusznością duchów
Dłuży się potajemnica narzeczy
Podstawowy pocałunek kikutów

Analny defekt

Ciężko wadliwy odbyt
Narośl fekalnych struktur
Odkładająca się nosicielem
Zainfekowawszy hipermutacją
Pasożytniczej pleśniogrzybni
Wprowadzonej naciętym bambusem
Owrzodziałym beztlenową sinicą
Pozostał żywy organizm
Niepodobny niczemu
Co żywe

Autonomie anihilacji

Autonomie delikatnej anihilacji
Bezkresne opuszki mordu
Zmiażdżone pianką rzezi
Subtelnie krwawią pięknem

Autoportret

Jestem ohydą
Bezcenną komedią
Nie wiem, że nic
Ale nie za wszelką
Zróbmy jak ktoś chce
Uciekają mi myśli
Pamięć słów zawodzi
Bulgoczę mową głupio
Pustostan zaufania
Religijnych motywacji
Chciałbym nienawidzić
Jako część myśląca
Że całości ponad
Ale obojętnie mi
Nic nie ma sensu
Chyba trochę

Baronat mchu

Tundra niejadalności
Gdzie półfalista purchew
Mlaśnięciem erupcji
Zainfekowała w nozdrza
Watahy arktycznych pum
Sterując ku samozagładzie
Zaćmieniem terroru gęsto
Opatuliwszy osadnictwo
Humanoidów bożego strachu

Biomaszyna

Potężny wodospad kału
Cichutki kałospad moczu
Potem moczospad krwi
Krwiomocz krwi i moczu
Moczomocz samego moczu
Moczociny plwocin
Plwociny powymiocin
Wymiot krwiocin

Bitwa Średniowiecznych Zakonów

Hapią dzidę
Miecze w pochwach
Krwawią otwory ciała
Possą pałkę

Być mieć

Podmiot właściciel
Posiada pustki

Być

Baliśmy niemyśmy
Byleś mógłbyś być
Gdybyście to byśmy
Ale czy byśmy my
Czy raczej niebyśmy
Byli bylibyśmy
Byćmoże

Czarny Jezus

Przyjdźcie ku mnie
Wszystek któren
Utrudzeni i obciążeni
Jesteście wy
A ja was upokorzę

Czasopismo

Gwiezdna forteca przestrzenioczasu
Gdzie karodziej karze jednoznacznie
Byty nieobjętościowe i momenty niebyłe
Flotylle Uroborosów jęczą na zenitach zmroku
Wszystko to co miało miejsce nie miało mieć
Czasopisze i czasomaże jego przeciwdziennik
Dawca nieobecności hiperstronnicowany
Wykreślacz obecności kobaltowokruczy

Człowiek

Jakby suchy delfin
Z brzydkiego mrowiska
Niemożebnie zubożały
Zaledwie tylko byt

Dysproporcjonarchat

Zew mężobójcy
Powódź zaćmienia
Wąż hipergwałtu

Fajność

Cała ta fajność fajna
Niefajność też fajna
Obu odmawiać niefajnie
Fajnie przyjąć fajności
A gdy czuje fajność
Fajnie mi jest

Grabarz zwłok

Martwi mnie martwe
Brzydzi tchnięte życiem
Męskie mięso mści się

Hiroszima

Przez twór
Przestwór
To otwór

Irenka

Nogi Irenki
Irenki nogi i ręki
Nogi Irence
I ręce
Irence i ręce
Izotopy stopy
Nogi w nogi
Ręka ręce
Irence

Japonia

Kusi siku
Siku kusi
Pantsu

Juan Pablo Secundo

Ja was poszukałem
Wy do mnie przyszliście
Wypełniłem was kremową świętością
Oddajcie życia, a nie zginiecie
Źrodłem światła jest płomień
Obejmę was dziewiczą trójcą
Miłosiernym dzieciogwałtem
W niepokalanym analu
Pieczywem w ciało
Stanę się

Kapłan

Oto świątynny kolos niemych powikłań
Dysinterpretator uwięzionej prapieśni
Beatyfikator wiecznego zniekształcenia
Składając pocałunek uświęconej dysfunkcji
Nienasycenie bliźni niepełnoletnich
Wycierając dotykiem ostatki ciepła
Ten konserwator gnijących niewinności
Nieskrępowanie skryty przepastną szatą
Protekcyjnie wniebowzięty po prawicy
Windykator szeptów intymności
Bezkreśnie błogosławi krzywdą

Kebab

Kurczak na cienkim
Kurczak na grubym
Bułka XXL kajzerka
Ostry czosnkowy bulgot
Kurczak na miękkim
Wczorajsze zimno
Skrawki mięsnej miazgi
Jazgot żołądkowej cieczy
Aromat polskiego potu

Kocia zgaga

Była kicia na targu
Kupiła pięć jabłek
Zjadła trzech jabłków
Zostało jej siedem
Bo kicia jest kłamcą
A zjadła minus dwa
Piekło kotów boli
Pierwsze trzy razy
A jest jeszcze sześć
Asymilacja udręki

Kocięta przenikania

Półprzeźroczyste kocięta
Wyzierają z wnętrza mych dłoni
Spocony zaciskam palce ale
Miauknięcia przeciekają mi
Poprzez pustostany palców
Ćwierćkocury niewidzialne
Lądują w miałkim żwirze
Zagnieżdżonych zaułków

Kucharz suchości

Zupa za słona
Winiegar

Laurka dla Paulo Coelho

By czas mógł leczyć rany
Musi je najpierw zadać
A jak boli, to rośnie

Leśniczego prowiant suchy

Powódź w lesie iglastym
Topinambur

Leśny łowca

Obficie broczę ściółką
Grzyb imieniem miłości
Splugawiłem się łzawo borówką
Szyszką i mchem umęczony
Duszące torsje na samą
Myśl o mięśniu nieprzystającym
Granicą tolerancja własnego gatunku
Zatracam się w kompatybilności
Strzeżmy puryzmu organizmów
Kanibalizacja medytacyjna

Lety 1940-1970

Gatunki ziemian
Pozamykanych wagonami
Koncentracja efektywnego mordu
Dla potrzeb najwyższej boskiej kreacji

List do prasy

Szanowni adresaci
Umieram korespondencyjnie
Załączam konwulsyjnie
Moje odseparowane członki
Wielopowtarzalny pustoszyciel
Pustoszy mnie systematycznie
O wpół siódmej ofiary
Kolejny trop wskazówki
Serdecznie pozdrawiam
Zaniepokojony czytelnik

Maczuga

Smolista mroczna lepkość
Pulsarująca niesamowicie
Rubinową trucizną spętania
Uklękanij i wtulże się
Zwęgl spektaklem kwasoty
Pośrodku gniazda plazmy

Martwe wszystek

Żyje coś
Więc umiera coś
Wczoraj do dziś
Nie wszystko
Dziś do jutra
Też
Cywilizacje ekspirują
Światy przeźroczyste
Rytuały…
Pff

Martwica

W skali kosmosu
Wszechświat byłych nieistnień
Wszystko jest martwe

Mężyzność

Chce uzyskać więcej penis
Uchować łzy przed tęczówką
Zgnieść słowa przełykiem

Mieć

Wyście byście
Wyśnione waśnie
Nabrali zabrali
Niepozostawiwszy
Byście mieć mieli
Własną właśnie
Wręcz zamieć

Mój penis

Pnącze prawego słońca
Tekstura lśniącej bujności
Jeden i trzecia decymetra
Gałązka lilaka z kwiatostanem
Pieszczota ciekłego szeptu
Słoneczny policzek betonu
Aureola gwiezdnych grudek

Nienaturalny jogurt

Najciemność mroku bielma
Pyliste wibracje stłumień
Nieskończeniekrotnie lepko
Spopielonych ciem eonów
Pulsujących przepięknem
Grzesznie buczą plwociny
Zainfekowanych pleśnią
Cynkowych oparów purchli
Niesamowitą potliwością
Ohydnie zachłannego jądra
Nikczemnie świadomej cieczy
Mimikujący kształt naczynia

Nienawiść

Personifikacja nienawiści
Uosabia wszystko to
Czym skrycie gardzę

Niesilikon niesanitarny

Niesilikon niesanitarny
Nieodporny na pleśń
Wrażliwy na wilgoć

Nieskazitelny jesiotr

Przychodzi do mnie
Nieskazitelny jesiotr
Wypłakuje czarnoziemem
Subskrypcje alchemiczne
Nieodpłatnie konsultuje
Mroczną magię

Nieudany egzorcyzm

Towarzyszy mi demon
Kurz złamał mi rękę
Ksiądz opuścił parafię

Obecność

Ja nadchodzący
Opętuje teraz ciało
Mnie minionego

Obelga

Ssij błony podkolana
Glizdo niezwierzęca
Suchością zgnijże
Reinkarnuj wadliwie
Ciągłością wspomnień
Klątwą niezapominania

Odrzucenie

Aby przestać tracić
Całe zgromadzone ciepło
Marzę o samokrzywdzie
O całkowitej kontroli
Wyselekcjonowanej metodzie
Kreatywnie sekretnej
Destrukcyjnie kojącej
By otuliła mnie niemo
I pozwoliła zapaść się
Świątyni cielesności
W nocne odległe światło

Ogień

Poparzone policzki psychopaty
Dyszą cyrkulacją pulsu dymu
Istotność bytów określa popiół
Wysączony z żaru paleniska
Szturchając płomienie z krzykiem
Zatacza okręgi by
Upaść twarzą

Opis 01

Spomiędzy ciepłego zapachu
Wysokich cieniodajnych modrzewi
Wkroczył szum odległego pociągu
Wmieszany w migoczącą wiatrem gwiazdę

Opis 02

Patyczki dębowe kuleczki
Kroplami o drewno dachu
Księżycem kapiących sosen
Trzask suchości kroków
Ciepło ziemi wsiąka w górę

Osłonka

Rytualny mech
Szum łona mami
Drzemka buraczków
Ekstremalne półkształty
Łezki ćwierćcieni łezek
Ciżemki lotu ukwiałów
Pogorzelisko cynamonu
Bezcielesne protisty
Borsuki przyjaźni
Bluza z kapturem

Pamięć absolutna

Wszystkie poprzednie dni to twarze
Strawione ciepłem prozopagnozji
Mam dyslekcję na nienawiść
Katar na przenikanie międzyludzkie
Organoleptyczną kolkę zmysłów

Pamiętnik masturbacji

Odosobniony tranzystor mruczy
Cień nastolatka samomiłuje
Rzucony oddech o opuszczone elewacje
Za krzewami lilaka ukrył rower
Ciepła sperma pomiędzy kiśćmi kwiatów
Zanika cała przejrzystość potrzeby
Klikają językami odległe lampy uliczne

Patologiczna fascynacja

Pierwotnością oszałamia
Elekwencję krztusi głębią
Nerwowości złańcuchowia kłódką
Iryguje wargę lekko bezwiednie
Spoglądam raz i mięknie

Penis 2

Nocne wzwody
Promienie słońca na twarzy
Antena na sny

Penis

Ewolucyjny kompan splotu mocy
Muskany promieniem elektromagnesu
Szum potoku krwinek za ścianą

Pierwsza płeć

Nie ufaj ludziom, którzy nie piją
Niemęskoosobowy tułowiu rodziny
Tylko mięskiem się najesz
W imię ojca podłoga to lawa
Przemocny łzami pedale emocji
Szanuj penisa prawości

Piesek

Oczy i brewki
Trufla nieposiadania
Spiralne spanie

Pieski 2

Puma wysokogórska
Do mnie
Kołdrowy podróżnik
Siad
Łukasz
Brawo
Kurczak

Pisarz miłości

Kocham pisać
Więc piszę
Że kocham pisać

Polska 2

Jezus je ZUS

Pożar

Łatwopalnie cieczem
Pylęta języczą złotem
Decymetry zgliszczeń

Prącie

Przezornie przegubowe
Prącie samokalectwa
Tuli prestiż niepamięci
Suwerenie pocałunku
Barokowo unerwiona żołądź
Postśni preejakulatem

Prestidigitator zwycięstwa

Kobaltowe przenżyto posłuszeństwa
Pasza wielkomiejskiej kontroli
Planowana skaza umysłu kiełkuje
W jednorodnym kolektywie unikalności
Pielęgniarz sekretarz kasjerz
Wszyscy żywią organelle kurczaka
Strumień nieważnych drażetek

Prestiżowy prodiż

Niewrażliwy smaku wątpliwości
Pchnięty ku klifom sukcesu
Dostrzeż pasterza w człowieku
A tysiąc patrzących oczu
Weźmie cię pod skrzydło ekstazy
Materialnej nirwany zamożności
Prowokując lotem sypkiej ćmy

Protistofilia

Rytmiczny ruch rzęsków orzęsków
W silnych objęciach nibynóżki
Grzybopodobny orgazm
Miłościoidentyczność dusz

Przyszłość jest martwa

Pustoszyciele światów
Ul jest pełen zielonych much
Na śniadanie były kanapki

Przyszłość

Finalnie zwycięży egoizm
Nagromadzone zbiory samotności
Skomplikowanych sieci powiązań
Patologiczna anomalia systemu
Binarne układy moralności
Singularne jednakowością
Bezsensownych otchłani
Bezcelowa egzystencja

Raj

Dopadłe dopadłości
Potencjalne potencjały
Nieszczęśliwe nieszczęścia
Reperkusyjne reperkusje

Śmiertelne śmierci
Skalane skalaności
Klęskowe klęski
Ranne rany

Dinozaurowe dinozaury
Kamienne kamienie
Muszyste muchy
Istotne istoty

Grzeszni grzesznicy
Morderczy mordercy
Miłośni miłośnicy
Zebrani zbieracze

Zaproszone zaproszenia
Zniknięte zniknięcia
Nikłe nikłości
Złożone złoża

Sekretne sekrety
Zapytane pytania
Pomylone pomyłki
Otarte otarcia

Rany śmiertelne

Woda opuszcza tonący ekosystem
Pięknie zaprojektowane domki
Nieistotne niedobory czułości
Zawsze wyglądał tak spokojnie
U drzwi szczęście niepojęte

Ratuj mnie

Wszyscy będą szczęśliwi
Brukujmy światy nagrobkami
Tu nieśmiertelność

Receptura

W odróżnieniu od 
Specyfikacji konstrukcyjnej
Zwanej również
Rozwinięciem struktury produktu
Która również jest wykazem składników
Lecz niedopuszczającym odchyleń
Charakteryzuje się pewnym 
Stopniem niedookreślenia

Reklama 2

Fermentująca pulpa
Do ohydnej nieforemności
Skupiona owłosioną błoną
Emituje wilgotnym otworem
Propozycje niepotrzebności
Holografią ekstazy

Rynsztunek kapłana goryczy

Ugodzony świstem strzał
Zmiennocieplnego skrytobójcy
Opadam jak popiół praksięgi
Ku wnętrzom poszwy zagłady
Spętany dekretem nietrwałości
Błagam czeluści wiwerny
Oczami psionicznego zewu
Zwęglonych sfer mojej duszy
Stąpając po kurhanach
Magów wężowego rubinu
Wyczekuję wskrzeszenia

Schwytany skowyt rękojeści

Kamerton ostrza topora
Zrodził banitę oddechu
W kajdanach śmierci
Rozgniata członki swe
Topazem i korundem na miazgę
Dławi swym samokalectwem
Jej trzewiami miażdzony
Po piątym żebrze umknie
Już poza świadomością
Włócznią przeznaczenia
Zamknięty ucieczki otwór
W pozaumieralny niebyt
Wibracji boskiej głoski

Siła

Nieludzka starość
Niesamowita czystość
Krew wszystkich kobiet

Ślub kolekcjonera węgorzy

Pośrednio zhańbiony więzami
Narzeczony kolekcjonera węgorzy
Tłumaczy uprowadzenia ziemian
Na potrzeby egostymulacji
Proteza serca zalana protezą łez
Do ślubu nigdy nie dopuszczono
Dogorywał w samotności
Po kres dni

Śmierć wróżbiciarstwa

Wróżka Tatiana
Przewidziała własną śmierć
Ale przez upór niedowiarków
Żyje już 600 lat

Starcia tarcia

Nazwane napięcie nacięcie
Szatkowane momenty umysłu
Atom centrum zainteresowania
Poruszam każdym mięśniem
W ekstremalnym bezruchu
Niedość rozrywany szarpaniem
Jądra jasności światła
Dusze ramion nieprzystające
Niesamowite kąty położenia
Sejsmograficzne śmierci
Narodziny każdej milisekundy
Nie znasz mnie nie poznasz
Starcia tarcia umarłem

Szczęśliwe zakończenie

Czułości ciekawości
Spacer nawilżonego opuszka
Jej prywatny masażer joni

Szczoteczki elektryczne

Oral-B
Anal-C

Szufelka jazni

Wyfiltruje komórki nerwów
Uczucia jedności z systemem
Korporacje przeklętych uniesień
Jaśnieją jasnością jaspisów
Kryształy trawią krwotoki
Zgrzyt hiperczęstotliwości
Wspomnień spękanych nacięć

Teledysk życzeń

Pomyślności zdychajcie chuje
Żeby Błażejak wyzdrowiał
Niech gwałci, byle nie zostawił
Błagalnie zdrowia papieżu polaku
Spełnienia porywacza ciał
Życzliwie nawzajem
Bądź, a klęknę
Normalnie

Topola osikowa

Wiecznoście
Nie znam chęci
Znam tylko trwanie
Miliardem oddechów
Rozprzestrzeniam się
Rozmnaża mnie płomień
Życiodajny pochłaniacz
A wibrujący śpiew liści
Towarzyszy trawieniu
Waszych cywilizacji

Umowa o prawdę

Moim celem jest prawda
Półprawda, ćwierćprawda i
Nieprawda też będą ok
Ale jeden warunek:
Bezpłatnie otrzymam
Pozostałą część prawdy
Spróbuję utkać ją z powrotem
Wedle własnego pomysłu:
Nieprzystające prawdziwości
Symetryczna suma
Tego
Nie do końca
Samego

WDŻWR

Łkanie krwią z macicy, czyli
Smutek bezdzietnej przestrzeni
Nabrzmiałe o dziewicy marzenie
Razem klęknęli ustami pełni

William Wolfenstein

Rytualny krąg odchodów
Wyraża moje niezadowolenie
Wobec twojej jawnej nieobecności
Spowodowanej marzeniem sennym

Wróżka

Dudnią trębacze początku
Szmaragdem mutowanym w bielmo
Kilolitry wstydu hipnotyzują
Opale miażdżone pyłem wiatru
A pustynia patyków i mchu
Klęczy u gardzieli groty
Wyjedzonych łzodołów 
Lewiatana goryczy

Żebrak królów

Karta 2n+x mieczy
W mistycznej koniunkcji
Obu stron księżyca
Wyżebrana nieśmiertelność
Penisami potomków
Drżą dłonie

Zimna sztuka

Niebo jest pełne gwiazd
Ale tylko tam gdzie
Ziemia jest pusta ludzi

Zmierzch delfinów

Delfini goryczy łkają srebrem
Ci śliscy podróżnicy otchłani
Przemierzają pustkę planet
Eksodusem dwuwodorotlenowej
Hiperrasy głębinowych ewolucji
Niemieszcząc się emocjonalnie
Wewnątrz katakumb cielesności
Rozprzestrzeniają swą rozpacz
Prywatnych wiązek świetlnych
Skażonych filozofią żalu
Rozpusta autodestrukcji
Trepanacja transgresji

Źródło

Wiersz
Na temat snu
Sztucznej inteligencji
Testowej symulacji
O filmie kinowym
Przedstawiającym teatr
Gdzie autor zmaga się
Z interpretacją
Radiowych plotek
O rzekomych wydarzeniach
Morderstwa kobiet
Opowiadających
Za zasłoną powiek
O czarnej magii
W Salem
Podczas gdy ksiądz-kat
Siedzi na widowni
Wspominając wyrok
Powołując się na księgę
Napisaną pięć wieków wcześniej
W trakcie białych inkantacji
Pod wpływem
Anielskich wizji
Boskiego chóru

Abstrakcja 4

Dwunastokrotny
Pozbawiony energii
Wyjątkowością

Abstrakcja 5

Żółcią poprzez sen
Krokodyl bluszczem gnije
Wniebowstąpienie

Armia prawdy

Śmiertelny wirus
Tłamszący cudowność
Pulchnych ciał
Nagości nieznanego
Niezaspokojony gigant
Światów możliwych
Okrutny miażdzyciel
Pożeracz kłamstw
Zaklęć ochronnych
Sekretów będących
Źródłem istnienia
Miecz przekłuwający
Skazę wyjątkowości
Palącą bielą
Poprzez serca
Dezintegrując
Życie istot
Takich jak
Ty piękna

Bakterie

Świadome strużki
Nemezis archeonów
Ludzki rozjemca

BoC

Monumentalne
Eksploracje
Tonalne
Procesy
Procesów
Procesami
Zmysłów
Pomruki
Narracji
Statyczne
Zmiany
Odległych
Zamglonych
Mgieł
Wilgoci

Fobia

Autobus zgniecienia
Lepki od szeptów
Spętany wzrokiem
Demon w świątyni
Miliona oczu
Śmieją się
Duszą szyderstwem
Dłońmi przy twarzy
Nie odwracają wzroku
Wiem co myślą
Znam ich usta

Łkanie

Łaknę łkać
Drobniutkie grudki cieczy
Wchłonąć do wewnątrz

Mężczyźni

Łuki
Mati
Cinek
Wojtas
Lechu
Piciu
Jaro
Krzychu
Seba
Jacol

Mięsko

Drób
Wieprzowina
Wołowina
Rybina
Konina
Psowina
Kotowina
Żółwina
Chomikowina
Ośmiornicina
Delfinina
Człowiekowina

Mizantropia

Przelany puchar
Kanibale genezy
Klaśnięcie dłońmi

Moja pewność

Wydaje mi się
Niesamowicie chyba
Możliwie trochę

Paul K

Ciepło poranka
Miętoszenie emocji
Gdy wszystko zwalnia

Pieski

Irenka
Perełka
Bunia
Grażynka
Pynia
Balbinka

Polski

Pośród
Współobywateli
Przemykam
Na źrenicach
Wszystkich
Przenikam
Uprzejmą
Niechęcią
Przeciskam się
Fałszywą
Taksamością
Nieudolnie
Niewidzialny
Bezpieczny

Postpaterson

Sekretnie
Budowana
Kolekcja
Słów umiera
Przypadkowo
Szumiąc
Dysk twardy
Pracuje
Sennie
Gotów zabrać
W głąb nieoceanu
Wszystkie
Moje niewiersze

Prawo

Ludzie zabili ludzi
Bo ludzie zabili ludzi
Którzy zabili ludzi

Robaki

Niewidome robaki
Pełznąc powoli
Ostrzami trawy
Niezrozumiale jęczą
Rozdzierając przestrzeń
Chitynowych rubinów
Bulgocząc cieczą

Rok bez lata

Wygłodniałe bóstwo
Odbiera swoją daninę
Nienaturalny deszcz
Ciężkich kropel
Mrocznego płynu
Spływa po strachu
Na zbrukane krwią
Aorty cywilizacji
Głuche bębnienie
Herosów podziemi
Demoralizuje obłędem
Horyzontem nadciąga
Karmazynowy pożeracz
Tkając oddechem
Gęste kłęby dymu
Wściekłe pociski
Wytapiają ciszę
W ciałach krzyku
Niegodna czarownica
Pośrodku chaosu
Karmiona nienawiścią
Nieruchoma żelazem
Pięści pełne krwi
Słodkie wargi sączą
Plugawą prośbę
Oczy błyszczą
Konstelacjami
Nocnego nieba

Skutki niedecyzji młodości

Zbroja spokoju
Dewastuje mój obszar
W jednolitość

Soczystości

Tęczowe płatki
Ciężkie od woni
Drżące, nieśmiałe
Ciepło promieni
Szumi wśród chlorofilu
Szmaragdowe korony
Bezwiednie wchłaniają
Gnijące mięso 
Apostołów mniejszej sprawy
Głębokie oddechy
Jadeitowych sukni
Oplatają nieczule
Białe patyki
Męczenników inności
Świerszcze się budzą

Suma zerowa

Cała nadzieja
Samouśmiercenie
Homo sapiens
By nadzieja
Znieistniała
Odpocząć

Szczytne cele

Piękne
Boskie dzieciątko
Pomóż nam pomagać
W szczytnym celu
Dołóż się
Lub sczeźnij
Piekielny pomiocie
Egoistyczna plwocino
Nałożnico Belzebuba
Spłoń pozbawiona
Prawdy pisma
Kurwo

Terra

Sączy się
Poza czasem
Nieskończony
Skalny nurt
Ostrożnie
Delikatnie
Czule świadomy
Każdym głazem
Przesiąka ubrania
Wnika głębinowo
Lepką ciekłością
Płynąc kamienie
Zamykają się wokół
Zziębniętego ciała
Potężnie pulsując
Jądro planety
Pieści duszę
Niezaznaną
Czułością
Ciepłem
Ziemi

Ubój

Czerń węgla
Blade maski toną
W wilgotnych stertach
Czerwonego popiołu
Za ścianą deszczu
Szare mundury
Przyszpilone kaznodzieją
Brunatna rzeka
Rwie strzępy
Ruin mostu
Przesiąknięte spirale
Niewzruszonych kruków
Opadają nieistniejąc
Na niewspomnienia

UFO

Niewidzialne
Oko przestworzy
Makroremanent
Stuwymiarowej
Cywilizacji
Toksyczna wysypka
Tkanki planety
Prośba:
A. rozprzestrzenić
B. wyplenić

Wiedźma

Miłość bliźniego
Płomienie grzeją twarze
Jezus łaknie krwi

Wklęśnięcie

Niewinne strużki
Cudzej niesamotności
Z oczu omegi
Kojącym dotykiem
Miękkość zapachu
Nielekarstwa
Przynosi chorobe

Wszechobecny

Jestem

W bolesnym płaczu
W podniesionej pięści
W krwawiącej pochwie
W magazynku karabinu
W zerwanym paznokciu
W słowach pogardy
W łzach wściekłości
W zwierzęcym kacie
W oddechu gwałciciela
W Auschwitz
W Ankarze
W Sabra i Szatila
W Nankin
W Kampuczy

Wszechmocnie obserwuję
Nieczynię z lekkością
Nieludzko wypieram się
Trzy razy

Cieplarnia

Srebrne
Linie papilarne
Rusztowań
Strojone
Kończynami
Niewymarłych
Kręgowców
Opatulone
Wzniesioną
Opieką
Mikroplanety
Cierpliwie
Głodne
Potomstwa
Słonecznych arterii

Czarny kwadrat

Linia -
Plama o
Punkt .
Chaos #

Darwin

Skrytych mutantów
Owoce zaślepienia
Nie chcę umierać

Dyskalkuljia

Czternaście
Cztery
Dwa
Dwadzieścia
Dwanaście
Dziesięć
Dziewięć
Dziewiętnaście
Jeden
Jedenaście
Osiem
Osiemnaście
Pięć
Piętnaście
Siedem
Siedemnaście
Szesnaście
Sześć
Trzy
Trzynaście

Dziecko ewolucji

Pasażerowie
Zieleniących gałęzi
Pozwól nam trafić

Ja

Dowolne
Po wodzie
Powodzie
Zabijaków
Pragnień
Map skarbów
Szachownice
Regulatorzy
Kamiennych
Większości
Grawitacje
Palisad
Autopotulności
Manualnych
Z wysoka
Agresji

Krwi ciężar

Krwi
Ciężar
Krew
Ciąży
Krwi
Ciąży
Krew

Manifest 2

Niech
Umrą
Ciała

Modlitwa

Żeby
Ludzie
Nigdy
Nie przestali
Umierać

Polska

Mgławice
Mgieł
Zamki
Zamkniętych
Domów
Domownicy
Oszczerstwa
Deszczy
Plastików
Drogocenne
Skąpane
We
Krwi

Produkt

Chronić przed
Unikać okolicy
Zawiera śladowe
Nie spożywać

Przetrwać

Częstuję życiem
Ciało me obumiera
Pragnienie trwania

Przetrwanie

Śmierć
Śmierć
Śmierć
Życie
Życie
Życie
Życie

Reklama

Erekcja
Bakteryjno
Grzybiczych
Zakażeń
Jam
Ustnych
Wzdętych
Ludzkich
Płodów
Okolic
Odbytu
Ostatecznie
Śmierć

Śmierć śmierć

Śmierć r
- Śmieć
Śmierć ś
- Mieć
Śmierć eć
- Mi
Śmierć m
- I
Śmierć i
-

Varg Vikernes

Światło księżyca
Szum wiszącego śniegu
Ciało w węgiel

Wiatr

Terror bezdźwięku
Hipnoza niedotyku
Ciepło w pościeli

Złość

Jedyna prawda
Wstydliwe przeprosiny
Sól ran umysłu

Abstrakcja 1

Miejsce
Ograniczone
Ścianami
Gdzie
Ręce
Wykroczą
Poza
Swój
Zasięg

Abstrakcja 2

Kroczyć
Ścięgno
Miejsce
Trzepot
Szeregu
Głębiny
Purpura
Otoczyć
Kopiami
Dwukroć

Abstrakcja 3

Źzęąść
Fvyłłł
Szdzat
Tttrgr
Hchchk
Lłąądc

Dosłownie

Bezczasowo
Ograniczony
Kierunek
Końca
Etapu
Przemiany
Właściwości

Dziewięć w okresie

Jedyna
Całość
Troje
Trójek
Mdła
Prawda
Prawie
Jeden
To
Jeden

Fukushima-Daiichi

Kwitną penisy
Opętane ochroną
Promień chce zera

humans.js

Jeśli
Nie
Mniej niż
Dwa
Każdy
Przez
Uciekającą
Losową
Pracy
Jeść
Jeśli
Miłość
Więcej
O jeden
Mutuj
Potem
Mniej

Karmisz czasem śmierć swoją

Siedem milionów
Czterysta
Czterdzieści
Trzy tysiące
Sto
Pięćdziesiąt
Dwa

Sześćset
Dwadzieścia
Cztery tysiące
Pięćset
Trzydzieści
Trzy

Pięćset
Trzydzieści
Jeden tysięcy
Trzysta
Czterdzieści
Sześć

Pięćdziesiąt
Trzy tysiące
Zeroset
Dziesięć
Trzy

Kruk

Błękity
Skażone
Lustrem
Zwęglone
Szeregi
Palców
Szeleszczą
W izolacji
Atomów
Funkcji
Negatywny
Anonim
Deptanych
Śladow
Zapałek

Leibnitz

775146
513033537
02135136
7340

Los

Nie
Czego
Chciałeś
Jest
Czego
Nie da się
Uniknąć

Manifest 1

Jeżeli
Znaczenie
Ponad
Wszystko:
Pokarm
Bezgłośnej
Samosterylizacji
Niech
Narodzinami
Bladoniebieskich
Punktów

Początek

Koniec

Policja kontra HTTP

Porwania
Wielostatusowe
Rozboje
Nielegalnych
Typów
Mediów
Dzierżących
Broń
Osób
Oczekujących
Porażkę
Wymagana
Kondycja
Molestowanych
Dzieci
Podwpływem
Prowadzeń
Poważnych
Uszkodzeń
Ciała
Śmierci
Podwpływem
Prowadzeń
Złą
Bramą
Kradzieże
Pojazdów
Niedostępnych
Serwisów
Fałszowań
Pojazdów
Bram
Końca
Czasu
Nieporządków
Publicznych
Niewystarczająca
Pojemność

Rany

Dżdżą
Rany
Dżdżą
Winem
W wodę

Uciekają
Sącząc się
Części
Ciebie
Z ciebie

Swędzeniem
Pokrywają
Zasklepieniem
Organ
Zewnętrza

Zarasta
Dotyk
Zarasta
Wzrok
Zarasta
Smak
I oddech

Depcze
Twoją
Śmierć
Klon-oszust

Religia jako narzędzie miłości

Głowa
Trzech oczu
Dwunastu szyi
Miliona członków

Głowa
Pajęczych oczu
Ponad chmurami
Wzroku-wierteł

Kapelusz
Pod głową
Handlarzy
Nieśmiertelnością

Powielane
Przedłużenie
Marionetki
Miliona członków

Wierzę
Widzę zło
Mam pewność
Nie lękam się

Roboty 2

Robotów
Roboty
Robota
Ręce
Robią
Ręce
Rakotworząc
Rękom
Robiącym
Ręce

Smutek

Śmiech
Śmiech
Śmiech
Śmiech
Śmierć
Śmiech
Śmiech
Śmiech

Teraz

Teraz?

Ukryta prawda

Nie poznaje jego słów
Scena 1
Uwierzyła w kłamstwo
Scena 2
Poznała prawdę

Wspólna przyszłość

Cieniu
Miłosierny
Kształtem
Horyzontu
Przetrwajmy
Ostatnie
Cisze
Rozpaczy
Kolaborujmy
Serpentynami
Paznokci
Remontem
Wypełnijmy
Puste
Kontenery
Remontu

Za przed i za

Za
Za

Za

To
Tam
Tamto
Tu

Zaprzedanie

A
Za

Zmysł wzroku

Istotne
Plastikowe
Szkła
Wilgotne
Oczy
Sterowanie
Mięsnym
Włóknem
Rejestrując
Elektryczne
Arcydzieła
Przemijania
Spraw
Nieważnych

Zwierzątka

Wnika
W hodowanie
Organizmów
Krewny
Kręgowiec
Ziewem
Obserwując
Zgwałconą
Egzystencji
Bitwę
Stymulując
Mięsne
Pojemniki
Pamięci
Przegrywając
Bitwę
O sens

Androidyzm

Zaledwie
Binarne
Kompilowanie
Sensu istnienia
Wampiryczny
Eksperyment
Kalkulacji
Twórcy
Jest
Jedynie
Fraktalnym
Przystawaniem
Tworu

Badania

Autokanonizacja
Mistrza
Robotów
Oczami
Skamielin
Przyszły
Mgieł
Rozłąki
Szerokokątne
Niedobór
Dobra
Pięciu
Szóstych
Komór

Ciepło

Puszystość
Welwetowych
Opuszków
Drobne
Zmiany
Kółeczkami
Różowiące się
Niesamowicie
Fałdek
Nieistnienia
Lawina
Wspólnych
Ust

Credo

Zdefiniowana
Losowością
Maszyna krwi

Wypełniłeś jedyną
Umysł-miłością
Serce-prawdą

Dożywotnią
Nieśmiertelność
Śmiercią nierozumnych

Silny nie-mną
Miłosierny sercem
Zabijam

Czułości

O
Tu
Ona
Usta
Nagie
Piersi
Opuszki
Oddechem
Delikatną
Pieszczotą
Zawirowanie
Zwieńczające
Wniebobiorące
Niesamowitości

Eko

Nie
Baton
Sojowy
Tak
Szeroko
Zamknięte
Suchym
Prowiantem
Narodu
Wielbiącego
Waginy
Fluorescencyjne

Firanki

Przejść
Złe sny
Samo się
Zamykających
Ssij
Ssij
Nic nie pomoże
Własnym tempem
Orbituje
Tępo

Izmy

Przecięte
Stworzenia
Wyciekają
Tymczasową
Luminacją
Brudząc
Elektryczny
Mięsień
Wspólnego
Niecelu

Maastricht

Wapienny
Robot
Ociekły
Żelazem
Imaginacji
Elektrycznego
Mięśnia
Lepsza
Siostra
Nieodporna
Na kosmokalipsę
Romantyczne
Truchło
Niestrawione
Holokaustem
Dni
Mlecznych
Robotów

Nowela 1890

Dlaczego
Trzy
Piąte
Ramion
Nocnego
Nieba
Dotyczy
Twojej
Śmierci?

Rano

Przetaczane
Kloce
Ropy
Precyzyjna
Uprzejmosc
Rozmyte
Identycznosci
Wrazliwe
Uszy
Przyciemniaja
Przyszlosc

Usypiam

Mnie
Pozmroku
Rekonstrukcja
Czerwienizacja
Powierzchni
Kropki
Na
Mnie
Mediana
Organoleptyki
Nie-mnie

Wiadomość

Szare
Dinozaury
Dziobią
Niechciane
Waszych
Członków
Potomstwo
Szarych
Horyzontów

Zużyte
Siętrwonią
Marzenia
Marginalnej
Potęgi

Cudów
Armio
Wchłaniając
Pokarmy
Dokładasz
Ogniska
Próżni

Miliardem
Palcy
Masturbujesz
Lufy
Czarnego
Dymu

Grzebiesz
Gnijące
Tkanki
Opisując
Złotem
Fekalia
Wszystkiego
Myśląc
Eonami

Zwierzyny

Zwierzyny
Dochodzą
Odchody
Drzemią
Sen
Nieprzydatności
Szept
Przyszłych
Dzieci
Potencjalnych
Dzieci
Dzieci

100 lat

Lament
Codziennych
Gniecenia pośladków
Gniecenia pośladków
Gorąca
Staranność
Układanie
Ułud
W stosiki

Antypoezja 001

Stagnacja
Bezsensu
Fałszywych
Dążeń
Wykrzyknik
Doznań
Finalny cel
Ginie
W morzu celów
Wszystkich byłych
I obecnych

Archaeopteryx

Ustanny
Trzepot
Łusek
Dogłębna petryfikacja
-- Bilety! Kontrola!
Noe
Pijany kazierodca
Sędzia
Banicji

Cywilizacja

Nieświadome
Sytością
Powodzie
Betonu
Awangardą
Żelaznej
Miazgi
Karmią
Pętle
Terroru
Nieświadome

Druid

Ich
Nieprędka
Metamorfoza
Generacje
Światłofilnych
Komórek
Ruszył
Bez
Nas
Nieświadome
Pozbawionego
Istoty
Tańca
Dysproporcji
Niezachwianej
Równowagi

Dźwięki tamte

Relacje międzynami
Efekty
Odreaguj
Narkotyczną
Omegą
Fobii nierazem
Królują
Niewspółmierne wartości
Samowiary

Nadczłowiek 892504

Bezimienna ilość
Części szkieletu
Siła
Dzielona
Dwuzerem
Zręczność
Bezpieczna
Kondycja
Długowieczności
Inteligencja
Martwych zaklęć
Mądrość
Ściekowego kultu
Charyzma
Osiemnastokrotnie
Zebrana w drogę
Przed wyruszeniem
Zwoje strzał
Półksiężyca
Palące
Doświadczenia
Palec rękawicy
Rezonuje
Wgniatanie
Kamieni

Opinie

Omega
Jakichkolwiek
O jakichkolwiek
Kontroluj c
Też v
Skrytomózgowie
Plaga(n)
Plagiatów
Płynny kij

Piękno

1
2
3
4
6
8
9
10
12
16
18
20
24
32
36
40
48
60
64
72
80
96

Połowy

Łowić
Na szkło
Kiście
Kręgowców
Na teraz
1
Na raty
999
Zestaw
Cech
Pętlić
Walcząc
O nigdy

Testamenty

0000
Pożyczonych historii
168 in 1
Piękny zbiór
Prowadzi
Niechcący
Do szukania
Chrustu po Europie
Tymczasem
-450000000
Limulus polyphemus
Szykują się
Chichrając
Ewolucyjnie
Do
Dokumentów
O niebieskim

Wertykalny translokator

Szczelina
Wypełniana
Procentowo
Nawołuje
Terakomarem
G
S
A
E
Z
I
Parter
Stop

0.0

Spektakularne tu i teraz
Ciąg
Nietrwających okresów życia
Suma
Nieistniejących objętości kosmosu
Pył
Proch
Zgnilizna
Zmartwychwstanie

Zasady

1. Zasady muszą mieć przynajmniej jedną zasadę

Buty

Pojedyncze
Detal piękna
Humanistyka
Pojedyncze
Wspominam
Detale
Buduję nimi
Zakazany
Cyrk
Ja stoję
Na środku
Walczę
Z lwem
Za duże buty
By skakać
Ponad ziemią
Dziurawe
Bo ten szew
Zaginał się
Do środka
Niewygodnie

Caryca czarnej magii

Caryca
Czarnej magii
Kusi
Wdzięki trują
Duszę wędrowcy
Świata gwiazd
Nie wie
Czy toksyczny
Biust
Nie zagnał
Umysłu
Zagubiony
W odmętach
Chaosu
Szuka wyjść
W świecie wyjść
Utracony
Zmysł kierunku
Ślepy
Cel
Niewidoma
Fortyfikacja
Nikczemności

Cesarz zmysłów

Cesarz zmysłów
Głowa jesiotra
Zbiera swój ul
Pełen dziewic
Oraz innych panien
Wtedy przyszedł
Deskowy golem
Gracjan jego imię
Dziewice podbiera
Straże!
Pilnuje teraz
Włodzimierz
Strażnik jakich
Nie ma
Dziewice kąsa
Ale po cichu
Zmysłów
Cesarz spokojny

Cygan

Szybki cygan
Elektryczny ogrodowy
Próbowałem
To zauważyć
Ale nie
Chycnąłęm
Teraz nim
Kręcę
Biegam
Niebezpiecznie
Przez pasy

Czemu służy

Czemu służy
On jest nie wiem
Myślę że jestem myślą

Dzbanek

Dzbanek
Jest
Bardzo
Wrażliwy
Łatwo
Doprowadzić
Go do
Skrajności

Finisaż każdego

Finisaż
Każdego
Z osobna
Już tuż
Zatem
Nie wiem
Dlaczego
Nie pytaj
Każdego
Z osobna
Otwieraj
Usta
Otwieraj
Swe życie
Na atak
Pszczół
Nie pytaj
Każdego
Dlaczego
To to
Tamto
Nie pytaj
Detali
Nie szukaj
Syntezy
Nie otwieraj
Usto swoich
Jest taka
Nadzieja
Siedź na
Skraju
Wzgórza
Obserwuj
Śmierć
Każdych
Tylko
Nie śmiej
Się

Gołębie

Gołębie zbyt łatwo
Uwierzyły, że piękno
Nie ocala

Góry

Góry
To takie
Mury
Tylko
Że jakby
Naturalne
Pośladki
Jędrność
Zachowują
By kusić
Cienkich
Źdźbło
Trawy
Górskich
Wędrowców

Język

Czy
Język
Jest
W stanie
Wyewoluwować
Tak
Byśmy
Mogli
Wyrazić
Coś
Czego
Nie możemy
Teraz

Konfitura/idee

Niezwykły
Niezwykłości
Rękę dam sobie
Unieść
By uruchomić
Rację wewnątrz
U góry
Nie tylko
Muzyki brak
(Jeśli liczyć
Tylko harmonię)
Jest:
A. konfitura
B. idee
Stąd takie
Rozumienie
Że pożądane
Poza świadomością
Elementy B
Stąd takie
Że potykane
Miejscami
Czasami
Elementy A
Należy
Uruchomić
Umieścić
Niezwykły
Odnaleźć
Rękę dam
Sobie bo
Cóż więcej
Jest

Kontentacje

A
W życiu
Przychodzą
Wielkie
Kontentacje

B
Hindusi
Mówią
Więcej
Razy
Czujemy się
Niekomfortowo
Niż nie

C
Ale
W życiu
Przychodzą
Wielkie
Kontentacje

A+B+C
W chwilach
Wielkiej radości
Poczuj

Magiczny lisek

Co może
Roże
Przebiegły
Nicpoń
Rady
Nie daje
Zawsze
Wczenie
Szczotkuje
Zymetrią
Przebiera
Oto lisek

Nicość

Nicość nadchodzi
Niekiedy się
Zbliża
Lub raczej
Jest zawsze
Kedy tylko
Spoglądasz w

Opowieść

Opowieść
Mężczyzna
Bezzmysłowa
Genezą
Wiedza jest
Wędrówek
Poszukuję
Ciszy tam
Ona mówi
Boi się
Braku
Oczu cudzych
Boi się
Cudzych
Ale mysli
Ale oddycha
Wraca oto
Nadmiar
Doznań
Niweczy
Umiejętność
Doznań

Pamięć

Weź
Łup oczu
Chowaj
W ich
Denkach
Dziurawych
Więc
Nieskończonych

Powietrze

Którą stroną
Powietrze
Ucieka
Gdy wie
Gdzie świata
Początek
Żuki i żubry
Jednogłośnie
Psioczą
Którą stroną
Powietrze
Ucieka
Gdy wie
To

Poziom

Dreszcze
Się nie mieszczę
Więc tak
Łokciami
Wspieram
Poziomą
Powierzchnię
W odróżnieniu
Od tych
Pionowych
Które chowam
Są schowane
Po teczkach
Wszystko
Byle by
Tylko
Poziom

Sen to naturalne lekarstwo

Sen to
Naturalne
Lekarstwo
Na smutek
Więc śnij
Kiedy tylko
Masz czas
Kiedy tylko
Nie masz
Śnij dłużej
Od innych
Dłużej
Od księżyca
Śnij dłużej
Od swojego
Życia

Sen

Jakiś sen
Szpital
Mentalna
Instytucja
Schodzę
Schodami
Dziewczyna
Całuje
Ją nagle
Jakiś sen
Pomieszczenie
Obściskujemy się
Leżymy
Nie mówię
Kocham cię
Pokazuje mi
Kolaże z
Makaronu
Chleba
Malowane
Rysowane
Pamiętam
Rysunek
Żółtego
Kota

Bura kura

Była kura
Kura bura
Obsiadywała grządki
- Zawsze piątki
Jadła dużo
Krótko spała
Wszystkim dokuczała

"Raban nielichy
Ktoś wyjadł
Zawartość michy"
Prosak ryczy
Byk byczy
"Kura winna"
Każdy krzyczy

Biją zawzięcie
Niewesołe przyjęcie
Brak schronienia
Chwili wytchnienia
Nieprzytomna pada
Płytę chodnika
Szkarłatem ozdabia

Śledztwo było
Zeznania zliczyło
Później wyszło
Zapomniał prosiak
Zjadłwszy wszystko
Niewinna kura
Była bura

Cały sens istnienia

W tym
Zdaniu
Zawarty
Jest
Cały
Sens
Istnienia

Fatalność losu

Wybór
Nie daje nam
Wyboru
Wszyscy jesteśmy
Więźniami wolności

Gwiazdy

Nudziło mi się
Więc wyszedłem
Popatrzeć
Na wydarzenia
O znaczeniu
Kosmicznym

Kłamstwo

Jeżeli jesteś kłamstwem
Prawda istnieje
Jeżeli prawda
Nie istnieje
Wszystko musi być
Kłamstwem

Miłość

Znamy się
Jakiś czas,
Potem pocałunek
I magia
Się zaczyna

Niebezpieczna metoda

W tej metodzie
Jest szaleństwo

Obraza obrazu

Obraz tworzy myśl, ale to
Myśl może istnieć bez obrazu

Pozna nie

Nikt
Ni
Gdy
Nikog
O
Nie
Pozna

Roboty

Nieście
Chwałę
Mocarze
Agregaty
Prąd
Maszyny!

Sens wartości sensu

Wynik naszych działań
Nie zawsze ma sens,
Ale zawsze ma wartość

Spawaczka napawaczka

Była sobie raz królewna piękna,
Pełna sztuki spawu miłowania,
Co każdego ranka mijała lusterka siadywanie,
By sprawdzić co złomowisko zamkowe ma na stanie,
Uznając to za sprawę wyjątkowo ważną.
A miała już upust na blachę każdą,
Gdyż znajomą tam mieszczkę miała,
Co córką złomowego mistrza była
I się ze swoją sympatią nawet nie kryła.
A gdy każda krągłości-jędrności nabyła
Zaczęli młodzianie nadrabiać zaległości,
Ody pełne romantycznych naleciałości
Opisując do obu panien miłowanie.
One jednak wolały ze sobą całowanie
Zapominając się w świetle elektrody.
Ogłosił wnet król wielkie zawody,
By za męża bitnego córkę wydawać,
Gdyż jak sam myślał -
Wstydziła się z mężami zadawać.
Do tego swe serce zwycięzcy ofiaruje
I z miłości do spawu się wyratuje.
Walka się jednak po innej myśli potoczyła,
Pomyślnie mężów swatne zamiary ukróciwszy -
Gdyż to mieszczka-kochanka zwyciężyła
Pancerz z królewną wyspawawszy srebrzysty.

Wartość sensu wartości

Wynik naszych działań
Nie zawsze ma wartość,
Ale zawsze ma sens

Królewny

01. Łyżka z drewna

Była sobie raz królewna, która miała łyżkę z drewna.
Jako że z niej wyjątkowa chwalipięta była,
Swoją chlubą na prawo i lewo się chwaliła.
Nie robiła tego mile ani trochę,
Dokuczając w zamku wszystkim - nawet ponuremu katu.
Prosił ją król to raz, to dwa, to trzy razy,
By jednak przestała u ludzi wzbudzać urazy.
Gdy skutku słów swoich nie zauważył wcale,
Powiedział jej wreszcie po raz ostatni:
"Więcej nie powtórzę prośby moja droga,
Albo jej posłuchasz albo spotka cię kara sroga."
Zarozumiała była jednak tak wielce,
Że ani trochę ludziom na temat łyżki swej nie zelżyła.
Król dobrym był z brodą królem,
Więc i karać niezbyt chęć miał,
Jednak córka zła sama go zmusiła.
Złamał łyżkę jej drewnianą w pół
I do ognia w kominku wrzucił.
"Sprawiała łyżka ta same kłopoty.
Teraz chociaż ciepła da nam trochę.
A ty panno moja lekcję z tego wyciągniesz."
Zaciągnął ją za ucho zaraz do stołu na obiad syty.
Zła księżniczka, by coś zjeść, paluszki ubrudzić musiała -
- Bo przecież łyżki drewnianej swojej już nie miała.
Wszyscy ludzie, z których wcześniej się śmiała, zajadali smacznie,
A pod nosem co chwila chichotali,
Gdy tylko na jej nieporęczne ruchy spoglądali.
Nie minęła całkiem długa chwila,
Gdy się panna źle i smutno poczuła
I że przechwalać się jest niedobrze wnet zrozumiała.

02. Nerwowiczka

Taka to królewna była mała,
Co się bez przerwy strasznie denerwowała.
A to butki za czerwone, a to za kropkowe,
A to za chwilkę na doniczkę wrzeszczy,
Że na pewno ma mnóstwo kleszczy.
Rzadko się zdarzało,
By coś królewny z równowagi nie wyprowadzało.
Mówili ludzie i duzi i starzy:
"Mała ty złośnico straszna,
Uspokójże się albo królowa da ci lanie."
Nic to jednak nie pomagało,
Ponieważ rozpuszczone przez rodziców dziecko to było.
Znalazł się jednak duch dobry (choć złośliwy),
Co jej w spodniach wyciął dziury.
Tak się strasznie wtedy zdenerwowała,
Że aż zupełnie wyłysiała.
Kara była to może i zbyt surowa,
Ale ochłonęła przynajmniej ta nerwowa głowa.

03. Królewna jednej nogi

Skakała królewna o jednej nodze,
Kiedy tylko ruszyć dokądś się chciała,
Wyjątkowe rozbawienie tym powodowała
Wśród niemiłych dworzan, co śmiać się z niej lubili.
I nawet krycia się z tym pod uwagę nie brali.
Przyszedł więc mag królewski aż z tronowej sali
I widząc tych ludzi niemiłych, czarem ich osmalił,
Że teraz każdemu z nich jednej nogi ubyło.
Wystraszyli się dworzanie i płakać poczęli,
Gdyż na jednej nodze skakać nigdy nie umieli.
Królewna rzekła do nich prędko:
"Kto udręką jest, sam jej posmakuje,
Bo miecz uderza w tego, co mieczem wojuje".
Widząc jednak ich męki, jej dobre serce zastukało.
Po kryjomu wieczorem poszła aż do tronowej sali
I maga o odczynienie zaklęć wyprosiła,
Gdyż mimo jednej nogi była bardzo dobra i miła.

04. Niezdecydowaczka

Panna to niezdecydowana była,
Królewną również zwana.
Gdy tylko na rozstajach stanęła,
Wnet kroki swe wstrzymała.
Zastanawiać się nad kierunkiem zaczeła
Ta dziewczynka mała
"Pójść w prawo, czy w lewo może?
A jeśli? A co gdyby? A gdzie?"
I stała tak dni kilka głowiąc się strasznie.
Tymczasem przyszedł jeż na rozstaje
I rzekł do niej tedy:
"Nie dumaj tyle młoda panno,
Bo wtedy stracona będzie twoja głowa.
W zamyśleniu w drzewko się zmienisz
I już z miejsca się nie ruszysz"
I poszedł po chwili dalej.
A księżniczka poczeła się zastanawiać,
Czy jeża posłuchać, czy też nie.
A że niezdecydowana była strasznie,
Zupełnie według słów pana jeża stało się.

05. Kaszkamaniaczka

Królewna jeszcze była mała
I jak rybki swoje pierwsze dostała,
Niezbyt ze zwierzątkami obyć się umiała.
Gdy po tygodniu nudzić się jej przyszło,
Kaszką manną je karmić poczęła.
Widząc to kruk królewski,
Taki mądry, siwy z brądą prawie,
Sfrunął do jej komnaty
I na ścianie akwarium przysiadł.
"Kaszka KRA manna nie dla rybek,
Gdy tak czynić będziesz
KRA zgubę sprowadzisz na nie!"
Ona jednak nie posłuchała kruka rady,
Bo była przemądrzała nie od parady.
Karmić rybki kaszką nie przestała
I szybko tego pożałowała,
Bo nim skończył się tydzień ten,
Każda rybka pływała do góry dnem.

06. Zagadaczka na śmierć

Była sobie raz królewna,
Która ciągle buzią ruszała.
I w cale o jedzenie nie chodziło
(Bo w tej kwestii bardzo wybrzydzała)
Ale o to, że bez ustanku rozmawiała.
Ludzie się dziwowali wielce,
Bo królewna nic innego nie robiła,
Tylko mówiła i mówiła.
Mawiali między sobą dworzanie:
"Toż królewna powabną i delikatną być powinna,
Nie odzywać się wśród starszych panów, dam i kapłanów
Przecież to nie kraj rastamanów!"
Ale królewna nic sobie z tego nie robiła.
Przez co każdy królewicz, rycerz i parobek
Wolał przy sobie zostawić swój dorobek.
Królewna jednak trwała w nadziei,
Że mąż jakiś młody zechce ją wziąć do siebie,
Mimo jej mówienia od niedzieli do niedzieli.
Ale los zdecydował inaczej
I królewna w samotności żyć musiała,
Gdyż po krótkim czasie
Wszystkich dworzan na śmierć zagadała.

07. Pozerniczka

Żyła sobie raz królewna,
Która była cała z drewna.
Ani skakać, ani biegać
Nic nie mogła - nawet śpiewać.
I zdarzyło się razu pewnego,
Że trzech drwali do niej przybyło.
Każdy na drewnie się wyznając,
Zaczął ją pod niebiosa wychwalać.
"Piękne nóżki, cóż za skronie
I te niebiańskie słoje - ahh!"
Ale w końcu okazało się,
Że panna ta nie była z drewna,
Tylko wyjątkowo zimna i oschła była,
Poza tym krążyły plotki,
Że nawet panną nie była…
Więc trzech drwali opóściło
Ją rychle, mówiąc, że
"Nie po korze drewno się poznaje."

08. Dorosłowiczka

Pewnego razu królewna była,
Co z rówieśnikami się nie bawiła.
Mówiła w kółko prawie:
"Zbyt dziecinne to zabawy
Bym czas marnować miała."
Trochę dziwiły się inne dzieci,
Gdy ona inwentaryzowała różne śmieci.
A gdy za rachunki króla się brać chciała,
To ze śmiechu aż im bąbelki babolkowe
Z nosków wyszły kolorowe.
Wszystkie od rodziców do zabawy rzeczy
Lądowały w fosowej wodnej cieczy.
"Traktujecie mnie jak dziecko małe
Jakbym normalnie jakieś 6 latek miała."
Bo ona w rzeczywistości już 7 skończyła.
I tak się dorosłością przejmowała,
Że aż jej zaczęła rosnąć broda mała.
I nim skończył się rok następny,
Poszerzyła sobą marynarzy zastępy.

09. Znęcaczka

Była sobie raz królewna,
Która w królestwie wielkim mieszkała.
Sąsiadów miała dość nietypowych,
Bo to zwierzątka wszelakie były domowe,
Które służba na obiad ubijała,
By życie dworzan było zdrowe.
A królewna zwierzątek tych niecierpiła
I bardzo nad nimi się znęcała,
Bo do komnaty jej często wchodziły
I ubranka jej niszczyły,
Chociaż podręcznym kilofem je biła.
I tak bardzo ich nie lubiła,
Że jeść ich nie chciała,
Przez co szalenie wątłe ciałko miała.
I zdarzyło się razu pewnego,
Że chwyciwszy kilofa swego,
By zwierzątka przegonić szkodliwe,
Które przyszły w szale zemsty straszliwym,
Przygniecione zostało jej wątłe ciałko,
A kurczaki i krówki niemiłe,
Wygryzły jej nawet z pięknych oczek białko.

10. Kowbojkrólewna

Królewna raz kiedyś była,
Co się w kowbojkę bawiła.
Pistolety sześciobębkowe nosiła,
Ciepłe mleko z piaskiem piła
I przede wszystkim ciągle brudna była.
Bo przed zmyślonymi indianami,
Z dzikich kurzowych zamieci,
Ratowała inne zamkowe dzieci.
Ale tak się kiedyś wielce wybrudziła,
Że się król zeszokował strasznie
I nadworny dozorca do kosza ją wyrzucił,
A z jej braku się nikt nawet nie zasmucił.
Ale od tego czasu poczęły znikać
W niecnych indian zmyślonych łapskach
Dzieci czyste, różne zamkowe.
A czarodziej domniemał dziwną chorobę!
Aż kazano odszukać kowbojkrólewnę waleczną,
By zadośćuczynić tej trwodze nieznośnej.
I pomimo brudu jej niedobrego
Przywitano ją z powrotem radośnie.

11. Oszukiwajka

Biegająca królewna była kiedyś sobie
I wygrała nawet wyścigi jedne ważniackie,
Aż się w niecne interesy wdała magnackie.
I zakłady przyjmować różne zaczęła,
Od różnych mieszczan-grubasów,
O pokaźnych dubletów sakiewkach.
Nie było to ani uczciwe, ani dobre
Ale miała królewna ciągle na nowe spodnie.
Król się trochę obawiać zaczął
"Uczciwy zarobek jest po stokroć pewniejszy
A i w niebie zapisek o tobie będzie ładniejszy."
Ale ona słuchać nie miała zamiaru,
I miała już nigdy nie poznać umiaru,
Gdyby nie wpadka jedna przy bieganiu.
Oszukiwianie wyszło niczym w praniu,
Gdy zasapana jako pierwsza przybiegła
I na mecie wywaliła się strasznie,
Bo kieszenie pełne monet miała
I ciężaru ich nie wytrzymała.
A teraz w więzieniu na Rusi
Król ją zawiedziony odwiedzać musi.

12. Krzykliwiaczka

Była sobie raz królewna,
Która na dworzan krzyczeć lubiła.
I tak krzyczała i krzyczała
Nawet gdy jeszcze była mała,
Że ząbki straszliwie jej głosu się bały
I ze strachu owego wyrosnąć nie chciały.
Wówczas kłopoty się zaczęły w zamku królewskim,
Gdyż bezzębna królewna jeść nie mogła.
Ale kucharz nie był kucharzem kiepskim
I potrawy herbacianie jej przygotować raczył,
Bo choć i na niego bez ustanku krzyczała,
To dobry był i jej wybaczył.
Więc królewna same herbatki piła
I przepełniona nimi wielce była.
Tak, że gdy co chwilę w szalecie siedziała,
Wielkie śmiechy wśród dworzan powodowała.
I choć zrozumiała błąd swój srogi,
Nigdy nie poznała, jak smakują pierogi.

13. Puszczaczkasię

Królewna raz pewna nastoletnia
Całowała się z kim popadnie,
Bo zdawało jej się to całkiem ładne.
Różne miłe przytulaski po głowie jej chodziły
I każdy (on lub ona) zdawał jej się strasznie miły.
Pod pierzynę kusiła więc wszystkich na harce
Aż dawniej gładka jej jedwabna pupa,
Jak dziurki szorstkie do sera tarki
Po jakimś czasie się zrobiła.
Okazało się niedługo później,
Że kryteria zaproszeń miłosnych
Zbyt mało restrykcyjne były
I jakieś choróbska się jej niedobre zapruszyły.
Lekarz królewski naprawić wszystko umiał,
Postarał się też żeby jej ojciec sytuację zrozumiał.
Żeby więc ograniczyć te ogromne figloty,
Król kazał jej zamontować stalowy pas cnoty.